Błażej Lepczyński

O przyszłości bankowości z pasją

2009-02-11 18:30

To będzie trudny rok dla pośredników kredytowych

Ostatnie trzy lata były bardzo tłuste dla pośredników kredytowych i finansowych. Firmy pośrednictwa kredytowego osiągały wysokie marże i duże zyski. Znacznie wzrosła ich rola w sprzedaży kredytów konsumpcyjnych i mieszkaniowych. Z szacunków IBnGR wynikało, że co trzeci kredyt był sprzedawany poprzez pośredników.

Jednak najbliższy rok i prawdopodobnie kolejny również, nie będą już tak dobre dla pośredników kredytowych. Znacznie mniej optymistyczne niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej są bowiem prognozy rozwoju rynku consumer finance w Polsce, czyli głównego obszaru działania tych firm. W najbliższych dwóch latach należy spodziewać się znacznie mniejszej sprzedaży kradytów gotówkowych, a przede wszystkim kredytów mieszkaniowych. Oczywiście trudno obecnie ocenić jak głęboki będzie spadek sprzedaży na rynku consumer finance. Z badań IBnGR wynika, że w latach 2009-2010 nastąpi zahamowanie sprzedaży kredytów mieszkaniowych o ok. 40-50%. Mało optymistyczne są także prognozy dotyczące rynku kredytów konsumpcyjnych.  Warto jednak pamiętać, że dzisiaj wszelkie prognozy są obarczone znacznie większym błędem szacunku niż jeszcze kilka miesięcy temu. Trudno również ocenić przyszłą skalę tzw. ”złych” kredytów. Niewątpliwie pogorszenie perspektyw rozwoju gospodarczego spowoduje wzrost wolumenu trudnych kredytów w portfelach kredytowych banków.

Kluczowe znaczenie mają tu odpowiedzi na następujące pytania:

- jaki będzie poziom bezrobocia?

- jak będą się kszatłowały wynagrodzenia Polaków?

- jak głęboki będzie spadek optymizmu konsumeckiego?

- jak duże będą trudności w pozyskiwaniu środków finansowych na działalność kredytową banków?

- jak będzie kształtowała się sytuacja na rynku nieruchomości?

Na te pytania nie ma obecnie jednoznacznych odpowiedzi.

Jednak już dziś wiadomo, że kryzys na rynku kredytów dla ludności dotknie pośredników finansowych. W sytuacji oczekiwanej mniejszej atrakcyjności biznesowej segmentu consumer finance pośrednicy muszą liczyć się ze spadkiem sprzedaży, marż oraz zysków. W efekcie w sektorze pośrednictwa kredytowego może dojść do przejęć i połączeń, a nawet bankructw. 

Firmy pośrednictwa kredytowego muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, jak zrównoważyć spadek dochodów ze sprzedaży kredytów? Na pewno priorytetem biznesowym pośredników kredytowych w najbliższym okresie powinna być dyswersyfikacja oferty sprzedawanych produktów i utrzymanie rentowności własnych placówek. W strategiach biznesowych firm pośrednictwa prawdopodobnie wzrośnie rola produktów ubezpieczeniowych i depozytowych.

Reasumując, branżę pośrednictwa kredytowego czekają trudne czasy. Na rynku zostaną te firmy, które będą potrafiły odnaleźć się w warunkach dużej awersji do ryzyka ze strony banków i zrównoważyć spadek zysków na sprzedaży kredytów.

 

2008-09-22 13:59

Może warto w Polsce wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenia ryzykownych kredytów hipotecznych?

W kontekście kryzysu amerykańskiego sporo w ostatnim czasie dyskutuje się na temat standardów udzielania kredytów hipotecznych w krajowych bankach.  Komisja Nadzoru Finansowego podjęła decyzję o rozpoczęciu prac nad zaostrzeniem kryteriów przyznawania tego typu kredytów. I ma sporo racji.

Krajowe banki mocno bowiem zliberalizowały politykę kredytową. W ich ofertach można znaleźć kredyty o relatywnie długim okresie kredytowania (do 40-50 lat), czy o bardzo wysokim poziomie wskaźnika LTV (loan to value). Co więcej, z badań ankietowych IBnGR/GAB wynika, że powszechną praktyką w krajowych bankach stało się udzielanie
kredytów hipotecznych, dla których wysokość raty kredytowej przekracza poziom 60% PTI (payment to income).

Z drugiej jednak strony kredyty o wysokim LTV (pow. 80%) są potrzebne. Pozwalają bowiem dużej grupie Polaków
spełnić marzenia o własnym mieszkaniu. Znacznie większa część społeczeństwa ma dostęp do kredytów. Ryzykowne kredyty na pewno nie znikną z rynku. Komisja Nadzoru Finansowego może co najwyżej ograniczyć ich skalę.

Warto by Komisja, pracując nad standardami w zakresie udzielania kredytów hipotecznych, rozważyła także
zasadność ustanowienia regulacji wprowadzających obowiązek ubezpieczania kredytów hipotecznych na cele mieszkaniowe za pomocą ubezpieczenia typu Mortgage Insurance lub innego rodzaju ubezpieczeń tzw. niskiego wkładu własnego
kredytobiorcy, po przekroczeniu np. pewnego progu wskaźnika LTV lub PTI.

Obowiązek ubezpieczania mógłby dotyczyć kredytów hipotecznych o LTV pow. 80% lub o wskaźniku PTI większym od 50%. Obligatoryjne ubezpieczenia kredytów hipotecznych na cele mieszkaniowe stosuje się z powodzeniem na świecie (np. w Kanadzie, Korei Płd. i we Włoszech). Wprowadzenie takich regulacji wymagałoby jednak większej konkurencji na rynku ubezpieczeń niż obecnie.

Gdyby tego typu regulacje nie znalazły uznania instytucji nadzorującej rynek finansowy w Polsce, to należałoby zwiększyć transparentność rynku poprzez wprowadzenie konieczności informowania przez banki wszystkich interesariuszy, czy ryzykowne kredyty są ubezpieczone, czy nie.

Należałoby się również zastanowić, czy ustawowo nie ograniczyć udzielania bardzo ryzykownych kredytów o LTV pow. 100%.

Ubezpieczenie Mortgage Insurance (MI) jest stosowane do ubezpieczania kredytów hipotecznych i służy ono do ochrony przed ryzykiem poniesienia strat wynikających z niewypłacalności kredytobiorcy. Podstawową korzyścią wynikającą z tego ubezpieczenia jest możliwość transferu części ryzyka kredytowego do instytucji ubezpieczeniowej.  Banki wykorzystując tego typu ubezpieczenia rozpraszają ryzyko kredytowe.

MI to także korzyści o charakterze systemowym. Firmy ubezpieczeniowe posiadają bowiem znaczne doświadczenie w zarządzaniu ryzykiem kredytowym i w jego wycenie. Wykorzystanie tych doświadczeń powinno się przyczyniać się do poprawy wyceny ryzyka w zakresie mieszkaniowych kredytów hipotecznych.

2008-06-12 10:00

Nasze zadłużenie w bankach jest niskie na tle społeczeństw zachodnioeuropejskich

Na początku czerwca InfoMonitor BIG S.A. opublikował raport o klientach wysokiego i podwyższonego ryzyka w
obrocie gospodarczym, z którego wynika że z płatnościami powyżej 60 dni zalega w Polsce 1,2 mln osób.

Oczywiście ta liczba może budzić pewien niepokój, jednak trudno mówić obecnie w Polsce o nadmiernym zadłużeniu
Polaków.

Po pierwsze wolumen kredytów dla ludności w relacji do PKB jest w Polsce znacznie niższy niż w krajach wysoko
rozwiniętych. Najlepiej to widać w zakresie mieszkaniowych kredytów hipotecznych. Wolumen kredytów hipotecznych przekroczył w kwietniu 130 mld zł, co daje w relacji do PKB ok. 13%. Średnia w UE wynosiła natomiast na koniec
2006 roku 49%. Nieco inaczej wygląda sytuacja pod względem kredytów konsumpcyjnych. Tutaj relacja kredytów do PKB jest relatywnie wysoka na tle krajów wysoko rozwiniętych. Potencjał rozwojowy tego rynku jest zatem niższy od
potencjału rynku kredytów hipotecznych.

Po drugie jakość portfela kredytowego ludności jest bardzo dobra. Mało jest kredytów trudnych. Z danych
KNF wynika, że udział należności zagrożonych w należnościach osób prywatnych
wynosił na koniec września 2007 roku 3,1%.

Po trzecie rzeczywista liczba osób nadmiernie zadłużonych (czyli takich, które mają wyraźne kłopoty ze spłatą
swoich zobowiązań) jest w naszym kraju relatywnie mała. Na pewno jest to
znacznie mniej niż 1,2 mln osób. Warto bowiem pamiętać, że z reguły duża część
spośród osób zalegających z płatnościami reaguje na „miękką windykację” i
zaczyna ponownie spłacać swoje zobowiązania.

W kontekście wyników przedstawionych w raporcie InfoMonitor warto jednak zwrócić uwagę, że w Polsce
ciągle brakuje przepisów o upadłości konsumenckiej.

Funkcjonują one w większości krajów UE. Są niezwykle ważnym elementem polityki
konsumenckiej. Pozwalają bowiem osobom niewypłacalnym odzyskać równowagę
finansową.

Nie mam wątpliwości, że Polska powinna mieć przepisy o upadłości konsumenckiej,
pomimo że zadłużenie Polaków w bankach nie jest wcale duże w porównaniu z
innymi krajami UE, a skala nadmiernego zadłużenia nie jest znaczna.

Każdy bowiem człowiek powinien mieć możliwość rozwiązania swoich problemów
finansowych w cywilizowany sposób. Bez przepisów o upadłości konsumenckiej jest
to niemożliwe.

Debata nt. upadłości konsumenckiej trwa już w Polsce od dobrych kilku lat. Dużo emocji
wzbudził projekt upadłości konsumenckiej lansowany przez posłów PiS w
poprzedniej kadencji sejmu. Był on bowiem skrajnie niekorzystny dla wierzycieli
i zagrażał bezpieczeństwu sektora bankowego.

W ostatnim czasie pojawiły się dwa projekty dotyczące upadłości konsumenckiej.
Projekt posłów PO oraz Ministerstwa Sprawiedliwości. Propozycje zawarte w obu
projektach wydają się racjonalne. Nie powinny również rodzić znaczących ryzyk
dla instytucji kredytowych.

Projektując przepisy dotyczące upadłości konsumenckiej trzeba pamiętać, że jesteśmy nadal biednym
krajem i nie stać nas na drogie i prosocjalne przepisy. Na upadłość konsumencką
dla wszystkich, którzy wpadli w tarapaty dzisiaj nas nie stać. Zresztą
doświadczenia niektórych krajów pokazują, że zbyt prokonsumenckie przepisy stają się furtką pozwalającą uciec
od problemów i konsekwencji swoich nieprzemyślanych decyzji finansowych, za
które muszą płacić uczciwi konsumenci. Lepiej więc zacząć od lekko uchylonych
drzwi i stopniowo je otwierać. Po to żeby uniknąć błędów popełnionych przez
innych.

2007-11-30 18:07

Dobre prognozy dla consumer finance w Polsce

W Polsce od kilku lat utrzymują się korzystne warunki dla rozwoju biznesu consumer finance. Średnie tempo wzrostu wolumenu kredytów dla
ludności w ostatnich trzech latach wyniosło ponad 30%. Wolumen mieszkaniowych
kredytów hipotecznych od 2004 roku rośnie wykładniczo. Znacznie wolniej
rozwijają się kredyty dla firm.

W efekcie następują zmiany w strukturze polskiej bankowości. Rośnie znaczenie bankowości detalicznej. Zmienia się struktura rynku kredytowego w Polsce. Dzisiaj w strukturze kredytów dominują kredyty dla ludności. Ze statystyk NBP wynika, że zadłużenie konsumentów w bankach na koniec października wyniosło prawie 205 mld zł. Rynek kredytów dla ludności to dzisiaj największy rynek kredytowy w Polsce.

Główną siłą napędową rozwoju rynku kredytowego w Polsce są dzisiaj procesy konwergencji. Polski rynek pod względem struktury upodabnia się po prostu do rynków
zachodnioeuropejskich.

IBnGR ocenia perspektywy rozwoju rynku consumer finance w
Polsce w najbliższych kilku latach optymistycznie. Sądzimy, że najbardziej
atrakcyjnym obszarem biznesowym dla banków i pośredników kredytowych w
perspektywie 2012 roku będą kredyty mieszkaniowe i gotówkowe. W tych obszarach
widać duży potencjał w zakresie wzrostu i rentowności.

W najbliższych kilku latach
powszechne staną lekkie, elastyczne struktury dystrybucyjne typu low costs. Banki tworzą tego typu
struktury, bo chcą obniżać koszty stałe. Budowanie elastycznych struktur
dystrybucji polega m.in. na wykorzystywaniu pośredników kredytowych. Banki na
szerszą skalę będą tworzyły również franczyzowe sieci sprzedaży. W rezultacie
należałoby w najbliższych latach oczekiwać dalszego wzrostu znaczenia
pośrednictwa kredytowego w Polsce.

Polski rynek consumer finance stoi także w przededniu
wzrostu poziomu konkurencji. Świadczy o tym chociażby wskaźnik przedstawiający liczbę pośredników przypadających na mieszkańca naszego kraju. Jest on wielokrotnie niższy niż w krajach UE-15. To wskazuje, że nasilenie konkurencji w najbliższych latach wydaje się nieuniknione. Konkurencję krajową wzmocni konkurencja transgraniczna. Tego typu konkurencję ułatwia zasada jednolitej licencji bankowej.

Banki i pośrednicy
kredytowi muszą również liczyć się w najbliższych latach z ryzykami i kosztami.
Mam tu na myśli przede wszystkim kwestię upadłości konsumenckiej oraz nową dyrektywę o kredycie konsumenckim, która m.in. wpłynie na wzrost obowiązków
informacyjnych kredytodawcy względem kredytobiorcy.

Posłuchaj także mojej wypowiedzi dla Bankier TV.

http://pl.youtube.com/watch?v=OYVztbY5uG4